wtorek, 6 marca 2012

A dla mnie zaświeci słońce...?

Jest źle. Gorzej niż źle. 37dni marazmu, wegetacji, otępienia, bezczynności i bezradności. Nie potrafię zrobić ani jednego, najmniejszego kroku w kierunku, do którego zmierzam. Chyba powinnam odpowiedzieć sobie na kilka pytań.
 Czy ja na prawdę chcę? Czy robię to dla siebie? Po co mam zmienić swoje życie? Dużo gadam, rozmyślam, planuję i co  z tego? efekt jest taki, że z godziny na godzinę upadam coraz niżej. 
Przeraża mnie wszystko. Wzrok ludzi budzi we mnie strach, panikę. Nie potrafię żyć w społeczeństwie. Wszystko już dawno mnie przerosło. Czuję wstręt, obrzydzenie i nienawiść. Tak bardzo siebie nienawidzę. Jestem przepełniona żalem, nienawiścią. Czuję w sobie tykającą bombę, która niebawem wybuchnie. Jestem na granicy. 

"Dlaczego niszczysz wszystko co uda Ci się wypracować i osiągnąć?Nie umiesz zaakceptować faktu, że może być dobrze."-usłyszałam od terapeutki. I tak jest, sama wbijam sobie nóż. Dlaczego? Dlaczego nie potrafię przyjąć szczęścia? Dlaczego boję się żyć godnie i świadomie? 

"A może 5 lat temu nie byłaś jeszcze gotowa by zacząć zmieniać swoje życie, może te 2 lata, które dla Ciebie były piekłem mają coś Ci pokazać, uświadomić? Dla Ciebie jest to zmarnowany czas, jednak postaraj się spojrzeć na to jak na wielką szansę dotarcia do głębi siebie, do tego kim jesteś."- może coś w tym jest? Tylko dlaczego nie potrafię się podnieść? 

 Bo nie próbuję? Tak. Od razu się poddaję. Bo łatwiej sięgnąć po żarcie i zagłuszyć swoje emocje, przytłumić wszystkie uczucia. Wtedy nic nie muszę, jestem na haju, odpływam. 37dni stosuję tę metodę. Dłużej nie dam rady. Z każdym dniem będzie coraz gorzej. Muszę podjąć konkretne kroki. Zacząć działać, a nie czekać na cud i złotą rybkę, która spełni me życzenia. Czas zbudować swoje życie i odciąć się od tego co było. Żyć i leczyć się dla siebie, nie dla innych. Bez wsparcia jest ciężko. Ale nie mam wyjścia. To ja muszę być teraz dla siebie najlepszym przyjacielem i podawać sobie rękę, gdy się potknę.


Nauczyć się żyć tu i teraz.

 
K.-Bo dzięki Tobie  powoli otwieram oczy.
dziękuję.


3 komentarze:

  1. Czasami trzeba upaść, żeby znaleźć siebie i docenić życie. Ja upadałam już wiele razy. Podniosłam się i prostuję plecy.
    Tobie też się uda! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Sue. Takie słowa, są mi teraz bardzo potrzebne. Dziękuję:*

      Usuń